Pamiętam jak dziś… pierwsza klasa, relacja zg-krk, nie miałam pojęcia, co mnie wtedy spotka, nie sądziłam, że jeden wyjazd, na kilka dni, odmieni całe moje życie.
La Roux, Kosheen, Imogen Heap, później 4 dni z Chillizet, pieprzne dni i noce, prasowanie, picie, jedzenie, kochanie, alchemia, czysta magia… 4 dni. To mogłyby być moje dni świstaka, mogłabym nigdy się już z tego nie wyplątać. Ale postanowiłam ruszyć, nie żyć tylko tymi wspomnieniami, choć jest trudno i nie mam żalu do niego, bo przeżyłam w końcu coś niezwykłego.
A teraz 2011 wielkimi krokami się zbliża i tak jak bardzo chcę, by już 2010 się skończył, to kurewsko nowego się boję.
Filed under: casualowe Otagowane: | Kraków, marzenia, nostalgia, wspomnienia